Sri Lanka - Kurulu Bay
Tym razem będzie to opowieść o hotelu, z którego nie chce się wyściubiać nosa, i który zachwyci Was historią oraz filozofią, która przyświeca temu miejscu. Będzie o wyjątkowym położeniu Kurulu Bay i... o tym, że czasem odrobina luksusu się opłaca. ;) Zapraszamy do Ahangamy!
SRI LANKA
2/12/20262 min read


Ahangama - gdzie spać?
Jeśli wybieracie się na wybrzeże Sri Lanki, na pewno słyszeliście o Ahangamie - jednym z najmodniejszych miasteczek, idealnym spocie dla surferów i turystów spragnionych pięknych plaż, beach barów i fancy knajp. To wszystko faktycznie tu jest, ale... znajdziecie tu też jeden z najcudowniejszych hoteli na świecie. Tak, mówię to z pełną świadomością. Kurulu Bay, bo o nim mowa - jest magiczne, pełne poszanowania przyrody, a do tego po prostu bardzo kameralne, co daje mu już na wstępie mocną przewagę nad wieloma hotelami w okolicy.

Wnętrza pełne modernizmu
Dlaczego to miejsce jest tak dobrze urządzone, dlaczego odpoczywa się tu tak lekko? Czy to przypadek? Zdecydowanie nie! Za projektem tego miejsca stoi jeden z najbardziej cenionych lankijskich projektantów - Channa Daswatte, który swoje nauki pobierał u samego guru tropikalnego modernizmu, Geoffreya Bawy. I powiem Wam, że widać tu na każdym kroku spójność, wtopienie w naturę, prostotę, od której nie można oderwać oczu. Zobaczycie tu nawiązania do estetyki lat 60. Wystrój łączy surowy beton, drewno, lokalne antyki i lniane tkaniny - po prostu to nie mogło się nie udać.




Kameralność przede wszystkim
Obiekt jest kameralny, oferuje wyłącznie 14 apartamentów rozproszonych po rozległym, wielohektarowym terenie. I naprawdę "czuć", że ma się tu przestrzeń dla siebie i swoich myśli. Dwa baseny, sala do jogi i medytacji czy pilatesu - czy nie brzmi to jak raj dla fanów totalnego wellnessu? Do tego dodajmy kuchnię, która bazuje na lokalnych produktach, od lokalnych dostawców. I mamy nasz mały, prywatny raj.












Co tu robić?
Odpoczywać, patrzeć na skaczące po palmach małpy, oglądać zachody słońca nad jeziorem Koggala. Jeść niespiesznie najlepsze śniadania i słuchać odgłosów przyrody. Tyle i aż tyle, moi mili!




Odnaleźć spokój

Gdzie mniej znaczy więcej
Co najważniejsze i moim zdaniem najbardziej ujmujące, to to, że temu miejscu przyświecała jedna myśl, nie niszczyć! To naprawdę niemal niewyobrażalne, że Channa Daswatte wkomponował swoje "domki" w zastany teren. Zależało mu na tym, by krajobraz pozostał jak najmniej zmieniony podczas tworzenia hotelu. By przyroda mogła dalej cieszyć jego oko i wszystkich odpoczywających tu w cieniu palm gości.



